Zapomniany bohater z Ułęża

Autor DAGMARA JAROSZ

Wakacyjna podróż Krzysztofa Wojciechowskiego z Zespołu Lubelskich Parków Krajobrazowych zaowocowała odnalezieniem w okolicach Radomia pomnika upamiętniającego bohaterskich lotników, którzy dokonywali zrzutów dla walczącej Armii Krajowej. Na tablicy opisującej przebieg Akcji „Sabina-Sława” widnieje krótki biogram pochodzącego z Ułęża Edwarda Gągały.

W 100 rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości, w Makowieckim lesie stanął pomnik upamiętniający załogę RAF, która w grudniu 1944 r. dokonała zrzutu materiałowego na placówkę Konwalia. Edward Gągała – był członkiem załogi drugiego Halifaxa LL118 „C” z 301 Dywizjonu PAF, ppłk. pil. Stanisława Ladro, która ze względu na złe warunki atmosferyczne nie dokonała zrzutu w rejonie Skaryszewa.

Wracający do Włoch samolot został ostrzelany, mimo to bezpiecznie wrócił do bazy we Włoszech…

Biogram bohatera

Gągała Edward urodził się w m. Ułęż Dolny dnia 15.09.1915 roku w rodzinie Ludwika i Zofii (z d. Nowicka) Gągałów (W. Grudniak). Niestety w Księdze Lotników Polskich 1918-2018, nie odnajdziemy biografii urodzonego w Ułężu radiooperatora. Z pamiątkowej tablicy, jak i w zasobach Internetu możemy odnaleźć informacje o tym, że Edward Gągała był kawalerem  Orderu Virtuti Militari V klasy, odznaczony był również trzy razy Krzyżem Walecznych. Edward Gągała zmarł w styczniu 1945, a jego nagrobek możemy odnaleźć w Barii we Włoszech.

Zrzuty dla walczącej Polski

Żeby dobrze zrozumieć specyfikę zrzutów, trzeba podkreślić fakt, że startujące z Włoch ciężkie bombowce miały do pokonania 10 godzinną trasę, przebiegającą w większości przez tereny okupowane.  Zrzutu dla walczącej Polski, wymagały również skoordynowania z adresatami ładunku „kosza”, którymi byli żołnierze Polskiego Państwa Podziemnego.

Lot, w którym uczestniczył Edward Gągała zakończył się niepowodzeniem, z pokładu samolotu nie widać było świateł 12 latarń, które miały sygnalizować załodze miejsce zrzutu, z uwzględnieniem wiejącego wiatru. Heroizm polskich lotników, można docenić, czytając biogramy umieszczone, w Księdze lotników polskich. Dowodzący misją ppłk. Ladro był Absolwentem Szkoły Podchorążych Rezerwy w Dęblinie, który w trakcie II wojny światowej zasłynął, jedną z najdłuższych bitew stoczonych przez polskiego bombowca, któremu po 58 minutach walki „salutował” skrzydłami dowódca niemieckiego szyku, doceniając manewry polskiego pilota, który zyskał przydomek „bombowego akrobaty”. Ppłk. Ladro i sierż. Gągała latali, także  również ze zrzutami dla walczącej Warszawy.

W zasobach internetu możemy odnaleźć również informacje, że załoga w skład której wchodził radiotelegrafista Edward Gągała brała również udział w operacji “Wacek 1”, zrzucając w nocy z 16 na 17 października 1944 r. dokonała zrzutu Cichociemnych na placówkę odbiorczą Newa w okolicach Piotrkowa Trybunalskiego. Ciekawe czy i w tamtym regionie, wydarzenia te zostały upamiętnione…

W opracowanych przez Zbigniewa Lipskiego wspomnieniach Stanisława Bobra i Bolesława Zaręby możemy odnaleźć informacje o rzutach broni i Cichociemnych, które miały miejsce pod Stężycą. Niestety w dostępnym w Internecie opracowaniu, nie odnajdujemy informacji, jaka załoga w październiku 1942 roku dokonała zrzutu broni. Kto wie, być może wśród bohaterskich lotników uczestniczących w tej akcji znajdowali się również związani z naszym regionem Ladro i Gągała.

 

Zainteresowanych historią polskiego lotnictwa wojskowego, nie tylko warto skierować do muzeów w Dęblinie i Krakowie, ale także do skorzystania ze zbiorów Powiatowej Biblioteki Publicznej w Rykach, w zbiorach, której znajdują się m.in. Wspomnienia Witolda Urbanowicza, Księga Lotników Polskich oraz reprint Księgi Pamiątkowej, ku czci poległych lotników. W lokalnej bibliotece bez trudu odnaleźć można również wiele książek poświęconych Cichociemnym, a także poświęconych bohaterskim żołnierzom, którzy po agresji niemieckiej i sowieckiej 1939 roku, walczyli o wolną Polskę.

Wśród pilotów związanych z Centrum Wyszkolenia Lotnictwa w Dęblinie odnajdujemy w w/w publikacja m.in. Witolda Urbanowicza- legendarnego dowódcę dywizjonu 303, płk. Pniewskiego, ppłk. Rybsona kpt.pil. Franciszka Żwirko- który od 1931 r. dowodził eskadrą szkolną Centrum Wyszkolenia Lotnictwa w Dęblinie, płk. pil. Gnysia i wielu wielu innych, o których Winston Churchil powiedział:  nigdy tak wielu nie zawdzięczało tak wiele tak nielicznym. W trakcie II wojny światowej zginęło 2500 tys. polskich lotników. Dla tych, którzy przeżyli wojnę, niemożliwy stał się powrót do kraju. Prochy zmarłego w 1983 r. gen. Gabszewicza zgodnie z Jego ostatnim życzeniem rozrzucono nad dęblińskim lotniskiem. Był to swojego rodzaju symbol miłości i przywiązania do kraju.

Wojciech Niedziółka

 

 

 

 

 

 

 

Możesz również lubić

Rozmiar czcionki
Kontrast