11 lipca na terenie kompleksu leśno-stawowego Zespołu Szkół im. Kajetana hr. Kickiego w Sobieszynie odbyło się szkolenie wyjazdowe bibliotekarzy “Wakacyjne czytanie przyrody”. Gościem specjalnym i przewodnikiem był Krzysztof Wojciechowski z Zespołu Lubelskich Parków Krajobrazowych.
Życzeniem moim bowiem jest- pisał w swoim testamencie Kajetan hr. Kicki o obszarach leśnych- przekonany bowiem o niezbytej wartości onegoż, tak co do produktu, który dostarcza, jak i do stosunków klimatycznych, które wyjednywa, żądam, ażeby przestrzeń lasowa, wynosząca obecnie sto włók nigdy uszczuplona nie została…
Teren sobieszyńskiej szkoły już od samego wjazdu aleją urzeka, a dzięki zapalonemu przyrodnikowi, którym jest niewątpliwie Krzysztof Wojciechowski, potrafi odkrywać swoje tajemnice. Niezwykłość tego miejsca można już zauważyć w przyszkolnym parku, gdzie zaobserwować można wiele ciekawych roślin i zaobserwować ciekawe okazy ptaków. Las i park to ucieleśnienie legatu Kickiego, który w przytaczanym wcześniej dokumencie pisał również: leśnictwo aby zdolnem być mogło podążac do utworzenia w przyszłości, najdoskonalszego drzewostanu, wszędzie równą wartością odznaczającego się, a za pomocą szkółek sadzonek i przysposobienia nasienia do stanu najzupełniej normalnego powinno być doprowadzone. Dzięki Krzysztofowi Wojciechowskiemu pospolite rośliny i okazałe drzewa zaczynają opowiadać swoje historie. Uczestnicy warsztatów mogli nie tylko rozkoszować się pięknem okolicy, ale także poznawać walory smakowe i lecznicze napotykanych roślin.

Wrócę tu na pewno- deklarował Grzegorz Winnicki- instruktor WBP w Lublinie. Jestem zauroczony tym miejscem
Niezwykłe wrażenie na uczestnikach eskapady zrobiły sobieszyńskie stawy na których mogliśmy zaobserwować rodziny perkozów, gąsiorków (ptak w masce Zorro) i kaczek. Zachwycaliśmy się przelatującym, niebiesko ubarwionym zimorodkiem, dostojne wrażenie robiły dostojnie pływające łabędzie. Niezwykła okolica to także możliwość organizacji warsztatów literackich. Wielu osobom odwiedzającym sobieszyńskie stawy staje przed oczami obraz Tolibowskiego zrywającego dla Basi naręcza nenufarów, jakże realnej barwy nabierają opisy przyrody naszych klasyków Mickiewicza, Kraszewskiego, a leśny krzyż przywołuje skojarzenia z Nad Niemnem Orzeszkowej. Dzięki warsztatom grupa bibliotekarzy poznała również nieznanych, lub zapomnianych “malarzy” przyrody, którzy w swoich dziełach w niezwykły sposób opisywali piękno ojczystej przyrody. Ossendowski, Wysłołuch, Kłosiewicz, Ejsmont, Dyakowski i znany z bezkrwawych, fotograficznych łowów Włodzimierz Puchalski- to autorzy, których publikacje, mam nadzieję już niedługo zagoszczą na półkach lokalnych bibliotek, a niezwykłe opisy przyrody cieszyć będą czytelników, którzy, kto wie może na wakacyjnym szlaku zagoszczą w Sobieszynie-Brzozowej.
Niezwykła okolica to również raj dla fotografów. Kicki w testamencie napisał: w zakresie zaś zewnętrzych ukształceń pomocną być może fotografja, rok rocznie zdejmowana i ukazać mogąca, co było, a co przez dany przeciąg czasu jako zaniedbane pozyskane zostało. Uczestnicy eskapady zachwyceni okolicą, wykonali mnóstwo zdjęć, obiecując sobie następne spotkanie…
Na terenie sobieszyńskiego kompleksu, można zrealizować nie tylko zajęcia przyrodnicze, ale także wzmiankowane wcześniej warsztaty literackie, lub eskapady historyczne …
Wojciech Niedziółka
Uczestnicy warsztatów serdecznie dziękują Krzysztofowi Wojciechowskiemu z Zespołu Lubelskich Parków Krajobrazowych za niezwykle, wakacyjne czytanie przyrody i Jarosławowi Szlendakowi za prezentacje oferty Centrum Edukacji Ekologicznej w Sobieszynie. Czytanie przyrody- na długo pozostanie w naszej pamięci, a urokliwy teren Pradoliny Wieprza sprawił, że na pewno tu wrócimy
Literacko
Kraszewski: Historia kołka w płocie: Dęby które puszczają nie z żołędzi mają coś w swej naturze zdradzającego ich procedencję przypadkową i nie legalną. Na wiosnę, gdy wszystko się budzi rzeźwo i żywo, one głuche najpóźniej rozpoczynają życie i długo suchem i gałęźmi las szpecą. Kształt ich też rzadko prosty i dorodny, mało który dochodzi wzrostu poważniejszego, większa część garbata, krzywa, nikła, pada ofiarą swej słabości w pierwszych latach istnienia.
Dąbrowska Noce i dnie: pewnego razu, całe towarzystwo wycieczki spoczęło na wzgórku (….) część łożyska w tym miejscu była zarośnięta i okryta nenufarami, które bardzo się podobały pannie Barbarze (…) Tolibowski (…) pogrążył się w nią i wrócił z naręczem białych, ciężkich kwiatów (…) panna Barbara płakała
Orzeszkowa Gloria victis: Na wodach w szyby wieloramienne, w strugi leniwe rozlanych గaśniały fiolet, purpura i złoto,a nad nimi,w powietrzu,rozpościerała się cisza błękitna,głęboka. Wiatr ciszy nie mącił, albowiem nie był z wiatrów takich,co grzmią i huczą,wstrząsaగą i obalaగą, ale z takich, co kochaగą świat. Latał po świecie, ażeby zbierać గego prawdy i baśnie, minione dzieగe, wyronione గęki, echa staczanych walk, ażeby zbierać pyłki.
Przeleciał wiatr prędki nad łąkami rozległymi, łagodną pieszczotą muskaగąc w locierumiane smółki i czerwone szczawie, łagodną swawolą w drobne fale marszcząc tęczowe wód powierzchnie, aż rozwinęła się przed nim wstęga wody wcale niż tamte inne
Mickiewicz Pan Tadeusz:
Drzewa moje ojczyste! jeśli Niebo zdarzy,
Bym wrócił was oglądać, przyjaciele starzy,
(…)
I szła lasem na wzgórek pochyło wyniosły,
Ocieniony, bo drzewa gęściej na nim rosły.
W środku szarzał się kamień; strumień spod kamienia
Szumiał, tryskał i zaraz, jakby szukał cienia,
Chował się między gęste i wysokie zioła,
Które wodą pojone bujały dokoła;
Tam ów bystry swawolnik, spowijany w trawy
I liściem podesłany, bez ruchu, bez wrzawy,
Niewidzialny i ledwie dosłyszany szepce,
Jako dziecię krzykliwe złożone w kolebce,
Kochanowski, Na lipę:
Gościu, siądź pod mym liściem, a odpocznij sobie!
Nie dojdzie cię tu słońce, przyrzekam ja tobie,
Choć się nawyższej wzbije, a proste promienie
Ściągną pod swoje drzewa rozstrzelane cienie.
Tu zawżdy chłodne wiatry z pola zawiewają,
Tu słowicy, tu szpacy wdzięcznie narzekają.
Z mego wonnego kwiatu pracowite pszczoły
Biorą miód, który potym szlachci pańskie stoły.
A ja swym cichym szeptem sprawić umiem snadnie,








