Obchody rocznicy Powstania Styczniowego w Stężycy

Autor DAGMARA JAROSZ

Poniżej zamieszczamy tekst przemowienia okolicznościowego wygłoszonego przez Jarosława Frąckiewicza podczas uroczystości odsłonięca pamiątkowej tablicy poświęconej uczestnikom Powstania Styczniowego, którzy pochodzili z Ziemi Stężyckiej

Trzeba ICH przypominać …należy się choć tyle….[1]

Powstanie styczniowe wybuchło 22 stycznia 1863 r. w jego trakcie przez szeregi powstańcze przewinęło się około 200 tys. powstańców, którzy stoczyli ponad 1200 bitew i potyczek. Stworzyli oni ponad 800 oddziałów, które przeciwstawiły się w szczytowym okresie 340 tys. żołnierzy carskich Ostatnim dyktatorem, który stał na jego czele był Romuald Traugutt. Dlatego też na odsłoniętej tablicy wyróżniony został jako pierwszy. Kim był ten cichy, bogobojny człowiek? 0 Można by dużo powiedzieć. Ze swej strony chcę tylko wspomnieć, że służył jako oficer w wojsku rosyjskim, podczas tej służby trafił do służby w twierdzy Iwangorod. Wszyscy ówcześni oficerowie i żołnierze w niej służący, a będący wyznania prawosławnego stawali się parafianami Stężyckami. Tak też było i z Romualdem Trauguttem. W dęblińskiej twierdzy przyszła na świat jego pierwsza córka Anna Innocenta, która została ochrzczona 31 lipca 1853 r. w kościele farnym w Stężycy. Pod aktem podpis złożył późniejszy dyktator powstania podpisując się nie tak jak inni świadkowie stopniem i przydziałem wojskowym, a krótkim „Ojciec Romuald Traugutt”. Wówczas zapewne nie przypuszczał, że los, lub jak kto woli historia ma dla niego przeznaczone zadanie ogromnej wagi- poprowadzenie walki narodowowyzwoleńczej, choć jak sam zeznał w śledztwie: „Powstania nikomu nie doradzałem, przeciwnie jako były wojskowy widziałem całą trudność walczenia bez armii i z państwem słynącym z militarnej potęgi. Gdy zbrojne powstanie wybuchnąć miało w okolicy mojego zamieszkania, na kilka dni przed terminem, udano się do mnie błagając, abym objął dowództwo. Zagadniony zupełnie niespodzianie, radziłem odwołanie, okazało się, że odwołać nie było czasu. Zgodziłam się wtedy na prośbę , bo jako Polak osądziłam za mą powinność nieoszczędzania się tam, gdzie inni wszystko poświęcali. Celem jedynym i rzeczywistym naszego powstania jest odzyskanie niepodległości i ustalenie w kraju naszym porządku opartego na miłości chrześcijańskiej. Na poszanowaniu prawa i wszelkiej sprawiedliwości udzielając obywatelom należytą swobodę bez naruszenia powagi i prawdziwej siły jaka się władzy najwyższej strzegącej porządku i bezpieczeństwa należy. Idea narodowości jest tak potężną i czyni tak szybkie postępy w Europie, że ją nic nie pokona. Wstrzymywanie jej postępu posłuży tylko do nabrania siły i popularności ludziom najbardziej rewolucyjnych przekonań, którzy nie widzą innego środka do zaspokojenia pragnień wielu ludów jak tylko ogólną burzę społeczną i zupełny przewrót istniejącego porządku rzeczy”[2]. To wyznanie Traugutta odnosiło się do wizji narodu nowoczesnego, składającego się ze wszystkich bez wyjątku obywateli ówczesnej Rzeczpospolitej, bez względu na stan, wyznanie, czy płeć. Narodu składającego się z obywateli, posiadaczy ziemskich, rzemieślników, inteligentów, chłopów, katolików, protestantów prawosławnych, Żydów, kobiet i mężczyzn. Wizja tego narodu ziściła się 57 lat później, gdy przyjdzie Polsce w dniu 15 sierpnia 1920 r. bronić przed Rosjanami- tym razem zaborcą niedawno wywalczonej niepodległości. Czyż nie jest to paradoks historii, że Armia Czerwona szła z hasłami wyzwolenia uciskanych polskich chłopów i robotników? A któż powstrzymał marsz tejże armii jak nie owi właśnie chłopi, robotnicy wraz z młodzieżą akademicką, a więc naród taki, jaki marzył się walczącym w powstaniu styczniowym.

Następne nazwiska wykute na tablicy należą do powstańców, którzy poszli w nierówny bój ze Stężycy i okolic. Choć pierwsze poszukiwania informacji o uczestnikach powstania styczniowego z terenu naszej gminy nienapawany mnie optymizmem bowiem w książce: „Okolice Maciejowic, Żelechowa i Garwolina w dobie powstania styczniowego” autorstwa Włodzimierza Witczuka znajduje się taki fragment: „Z kolei Stężycy wcale nie pomógł fakt [odnosi się do utraty w 1870 r. praw miejskich], że w pamiętnych tych latach zachowywała się biernie, a jedynym wspomnianym w literaturze przejawem jej aktywności był fakt donosicielstwa i bycia  rosyjskimi sługusami” dwóch znanych wówczas mieszkańców gminy. Zastanawiałem się czy rzeczywiście była to teza stwierdzona po solidnych badaniach i dobrze przeprowadzonej kwerendzie archiwalnej. Okazało się, że była to pobieżna analiza na dodatek bez głębszych poszukiwań.

Dowodem na to jest te czternaście nazwisk powstańców wykutych na tablicy. Znajdują się na niej przedstawiciele wszystkich stanów którzy tworzyli ówczesne społeczeństwo, jest bowiem szlachcic Jan Makowski- kapitan żandarmerii narodowej zesłany do miejscowości Usole w obwodzie Irkuckim na Syberii. We wspomnianej żandarmerii narodowej służyli również mieszczanie: Jan Trześniewski aresztowany w Rykach i skazany na 5 lat rot aresztanckich oraz Konstanty Kęczkowski- jedyny wychowany przez matkę zesłany na Syberię i tam zamordowany. Mieszczanami ze Stężycy byli: Jan Fuksiewicz, skazany na 12 lat pobytu na Syberii, Teofil Mikusek skazany na 8 lat Syberii, Wincenty Komorowski, Maciej Szponder, najdłużej żyjący powstaniec na naszym terenie, bo zmarły w 1935 r., szer. Franciszek Marzysz rodem z Bobrownik, który w 1918 r. będąc w podeszłym wieku chciał rozbrajać Niemców, ale ze względu na wiek został odesłany i wracał do Stężycy płacząc jak dziecko. Podobnie było z Franciszkiem Krasińskim rodem z Kozienic, późniejszym mieszkańcem Paprorni, który w 1920 r na narzekania wnuka powołanego do Wojska Polskiego na wojnę polsko-rosyjską, stwierdził, że gdyby był młodszy to by sam Moskala prał. Właścicielem ziemskim był Jan Dąbrowski rodem z Kletni, rzemieślnikiem był Jan Gugała, któremu udało się uciec z drogi na zesłanie. Powstańcem styczniowym był również szer. Jan Turowski, ostatnio zamieszkały w Rycyciach, a pochowany na cmentarzu w Stężycy. Uczestnikami powstania byli również księża związani z parafią stężycką: Jan Pazikowski w 1863 r. wikariusz stężycki, aresztowany i przetrzymywany w kazamatach twierdzy Dęblin i ks. Franciszek kaca, który będąc alumnem seminarium stężyckiego uczestniczył w powstaniu, a później musiał zmienić diecezję, a ostatnie lata swojego życia spędził w Stężycy.

Czy udało się odszukać wszystkich uczestników powstania styczniowego z naszych okolic, zapewne nie i pewnie nigdy nie uda się stworzyć ich pełnego wykazu. Tych których nazwiska znamy, poświęciliśmy tablice i to krótkie wystąpienie. Na koniec zacytuję wypowiedź internauty z którym zgadzam się w zupełności: „Trzeba ICH przypominać …należy się choć tyle…”

Niech ta wmurowana tablica będzie wyrazem naszego uznania dla poświęcenia powstańców styczniowych, którzy poszli w styczniową noc walczyć byśmy byli wolnymi ludźmi w wolnej ojczyźnie.

Stężyca, dn. 19 kwietnia 2013 r.

/-/ Jarosław Frąckiewicz

 

 


[1] http://www.youtube.com/watch?v=6Xze3Hfbm_E TUR966

 

 

[2] Proces Romualda Traugutta i członków Rządu Narodowego. Akta Audytoriatu Polowego z lat 1863/1864 pod red. E. Halicza, t. II cz. 2, Warszawa 1960, s. 216

Możesz również lubić

Rozmiar czcionki
Kontrast